Józef Piłsudski: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Czego możemy nauczyć się od Marszałka. Co by się stało w Warszawie, w Łodzi i w innych miastach, gdyby władzę po 1918 roku "naród wspaniały, tylko ludzie kukizy" ;) https://twitter.com/Renata_Grochal/status/1425551453570076683. 11 Aug 2021 Artur Bartkiewicz: Jak elity bały się ludu czyli krótka historia pogardy. Już Józef Piłsudski miał mawiać, że Polacy to „naród wspaniały, tylko ludzie ky", we właściwy sobie Kubek z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego i cytatem: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. Porcelana (jakość A+) * Nadruk fotograficznej jakości po obydwu stronach kubka * Pojemność 330 ml * Można myć w zmywarce i używać w mikrofali. Wysyłamy w przeciągu 3-4 dni roboczych; 30 dni na zwrot lub wymianę Zrzutka zrobiła nam promocję zbiórki. Poczytałam komentarze. Jest mi niedobrze. Piłsudski miał rację. "Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy". https://facebook Patriot koszulka patriotyczna Patriota Polski, koszulka z nadrukiem. w kolorze szarym, nadruk Orzeł. z przodu mały napis, ciekawa koszulka do spodni jeansowych Tabela rozmiarowa: MATERIAŁ : 100 % BAWEŁNA WYPRODUKOWANO W POLSCE ! Bardzo trwały nadruk. Bardzo dobry materiał. 100% wyprodukowano w Polsce Zalety: - bardzo dobry materiał RT @HrWojciech: Sześćset sześdziesiąt osób opuściło wczoraj swoje rodziny ,a trzydzieści parę procent Polaków nadal popiera partię która do tego doprowadziła. Tego się nie da racjonalnie wytłumaczyć. Trzeba zacytować Piłsudskiego - "Naród wspaniały tylko ludzie kurwy". Tyle. 15 Dec 2021 Koszulka patriotyczna Śmierć Wrogom Ojczyzny black czarna. 75,00 zł. Koszulka patriotyczna Leopolis PL Polska 57. Koszulka patriotyczna Polska Leopolis black czarna. 69,00 zł. Koszulka patriotyczna z Orłem. Koszulka patriotyczna Polska ORZEŁ Polska PL. 69,00 zł. Koszulka patriotyczna Polska godło. Artykuł skwitował cytatem z marszałka Józefa Piłsudskiego. "Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy" – napisał aktor. Znany aktor Cezary Żak w mocnych słowach skomentował na Facebook'u postawę tych, którzy są przeciwnikami lub podchodzą sceptycznie do działalności Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i jej założyciela Albo zaproponujcie referendum. Zróbcie cokolwiek, ale dajcie powód, by Wam wierzyć, że chodzi Wam o "dobrą zmianę", a nie tylko o "zmianę". Marszałek Piłsudski powiedział kiedyś o Polakach: "Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy". Mam dwie prośby w nawiązaniu do słów Marszałka. 1. rt3G. Często mawia się, że w piekle przy kotle z Polakami niepotrzebny jest diabeł. W naszym polskim kotle, jakby ktoś tylko chciał się wychylić lub wydostać, to reszta natychmiast ściągnie go z powrotem na dół. Diabeł może odpocząć, Polacy sami się nawzajem powykańczają. Niewątpliwie coś w tym trzeba zrobić, aby skłócić ze sobą Polaków? Nic. Absolutnie nic nie trzeba robić. Polacy zawsze sami sobie znajdą powód do sprzedawane na stacji? Jedni są za, drudzy absolutnie przeciw i już jest "dobry" powód do kłótni. Drzewo na osiedlu? Jedni są za, drudzy są przeciw i już jest powód do kłótni. Drzewo, ławka, hot-dog, sprzęt do ćwiczeń w parku, pies załatwiający się na trawnik - wszystko, dosłownie wszystko może wywołać w gronie Polaków awanturę i każdy, dosłownie każdy, powód jest dobry, aby pokłócić się, skłócić i niemal wywołać wojnę domową. Homoseksualizm? To już jest w ogóle temat-zapalnik. Kiedyś, jak jeszcze pracowałam, to w pokoju zeszło na temat gejów i lesbijek. Jedna dziewczyna była całkowicie za, popierała parady itp. Druga dziewczyna była absolutnie przeciw: wszystkich pedałów by rozstrzelała, powiesiła, potopiła i co kto chce. Wybuchła taka awantura, że nawet "cześć" przestały sobie mówić. Przez gejów. Czy naprawdę nie ma żadnych opcji pośrednich? Czy musi być tak, że gejów albo się uwielbia, wielbi, całkowicie popiera i wpada w zachwyt nad nimi albo chce się ich rozstrzelać i usunąć z powierzchni ziemi? Nie ma nic pomiędzy? Może po prostu wystarczyłoby zaakceptować ich istnienie, ale bez wpadania w zachwyt nad homoseksualizmem i bez zbędnego roztrząsania, czy to normalnie czy nie. Dla mnie może to być nienormalne, a dla geja jego gejostwo może być normalne i ok. Nawet, jeśli ja osobiście nie rozumiem, jak może chłop spółkować z chłopem, to nie znaczy, że będę z tego powodu kogokolwiek prześladować, wyśmiewać czy napiętnować. Ja nie rozumiem i nie uważam tego za normę, ale dla kogoś może być to normalne i niech sobie będzie. Niech każdy żyje, jak chce, jeśli nikogo tym nie krzywdzi. Trochę śmieszy mnie, gdy ktoś mówi, że geje zagrażają polskim katolickim rodzinom. Niby w jaki sposób? Uwodzą mężów czy co? Słaba chyba ta polska katolicka rodzina, jeżeli nawet gej jej - temat rzeka. Kiedy zaczęliśmy nosić maseczki, to do głowy mi nie przyszło, że są tacy, którym to przeszkadza i traktują noszenie kawałka materiału na twarzy jako zamach na ich wolność. Co ma wolność do noszenia maseczki? To może niech od razu chodzą nago, bo ogólnie ubieranie się odbiera wolność. Np. majtki - no kto to słyszał? Nie pozwalają miejscom intymnym swobodnie oddychać, a w dodatku niektóre wrzynają się w skórę. Zamach na wolność jak nic! Tylko niewolnik nosi kawałek materiału na dupie, wolny człowiek pozwala dupie swobodnie oddychać. Jak oni w ogóle skorelowali zwykłą maseczkę z niewolą czy totalitaryzmem? Jaką pokrętną logiką doszli do wnioski, że maseczka to zamach na ich wolność? Tego chyba nawet sami antymaseczkowcy nie wiedzą. Po prostu kolejny dobry powód do gównoburzy i do robienia na przekór. Polak uwielbia robić na przekór, nawet jeśli coś jest dla niego dobre. Każdy powód jest dobry do walki o wolność - nawet, jeżeli nikt tej wolności nie czemu ludziom aż tak przeszkadzają te maseczki i aż tak się przeciwko nim buntują? Przecież maseczka to nie jest nic złego. Ja mam nadzieję, że maseczki z nami już zostaną, również po epidemii. Jeżeli coś niewielkim kosztem pomaga ograniczać transmisję wirusów i bakterii przenoszonych drogą kropelkową, to jest to dobre i powinno zostać na problem leży w tym, że maseczki wprawdzie w pewnym stopniu pomagają chronić siebie przed zarażeniem, ale głównie pomagają chronić innych przed noszącym i jego wyziewami. Może o to właśnie chodzi? Polak to egoista i nie ma zamiaru myśleć o innych. Wręcz przeciwnie: "jak ja jestem chory, to niech inni też będą, czemu mają mieć lepiej i być zdrowi, wolni od wirusa?". Gdyby maseczki chroniły w 100% osobę noszącą, a otoczenia już nie, to Polacy bardzo chętnie by je nosili. Może to jest rozumowanie typu: "o, jak ja mam koronę, to niech sąsiad, ekspedientka i ta gruba baba w autobusie też mają! A co!". Podłe, ale takie typowo i wszczynanie awantur o byle co - najbardziej charakterystyczna polska cecha. W Japonii noszą maseczki od lat i nikomu to nie przeszkadza. Ale Polak to nie Japończyk: nad Polakiem trzeba stać z batem i kijem, bo inaczej będzie robić pod siebie, jeżeli ktoś wprowadzi zakaz sikania w majtki. Polak musi mieć nakaz prawny i groźbę wysokiej kary, w przeciwnym razie w życiu nie pomyśli o kimś innym niż on Polak z krwi i kości ma szablę w dłoni zawsze gotową do ataku. Prawdziwego Polaka atakują wszyscy: kobiety domagające się prawa do aborcji, właściciele psów, bezrobotni, zwolennicy eutanazji, LGBT, innowiercy, ekolodzy, socjaliści, lewacy, bezdzietni. Prawdziwego Polaka atakują maseczkami, przyłbicami, rękawiczkami, mydłem, środkami antybakteryjnymi, jak również hot-dogami na stacji, zakazem jazdy pod wpływem alkoholu, pasami bezpieczeństwa, ograniczeniem prędkości, nakazem jazdy rowerem po ścieżce rowerowej, czerwonymi światłami na pasach, zakazem palenia papierosów w miejscach publicznych, kodeksem pracy i ogólnie wszystkimi przepisami prawnymi, które nakazują uwzględnianie obecności innych ludzi w przestrzeni siedzę sobie na dworcu na ławce czekając na autobus, a tu nagle przysiada się jakaś baba i zaczyna obok mnie palić papierosa. Myślę sobie: jakie to typowo polskie. Czysty egoizm, skupienie tylko na sobie. To, że obok ktoś siedzi - nieważne; to, że prawo zabrania palenia na dworcach poza wyznaczonymi miejscami - nieważne. Jej się chce palić i będzie palić, a resztę ma gdzieś. Nie obchodzi jej, czy to komuś przeszkadza czy nie. Ważne, żeby jej było wygodnie. Ona jest ważna, reszta jest nieważna. Miałam podobne sytuacje na przystankach miejskich, ale to było przed zakazem palenia, choć i tak zawsze mnie takie samolubne zachowania irytowały. Samolubne i typowo polskie. Prawdziwy Polak z krwi i kości: samolubny, egoistyczny, skupiony tylko na sobie i czubku własnego nosa, narzucający innym swój światopogląd, kłótliwy, jeszcze w dodatku kapuś, donosiciel, denuncjator. W szkole nauczyciel coś przeoczy, że się ktoś spóźnił, że ściąga, że ktoś wcześniej wyszedł, że przepisał pracę domową - ale "życzliwy" kolega lub koleżanka nigdy nie przeoczy i zawsze na tę osobę doniesie. W pracy jest tak samo. Koleżanka słabiej sobie radzi lub czegoś nie dopatrzyła, więc cyk! Zaraz się napisze jakiś donosik do szefa w mailu. To jest takie naprawdę typowo polskie. Też miałam taką sytuację, że lubiłam koleżankę z pokoju, gadałyśmy normalnie i w ogóle, aż pewnego dnia przypadkiem okazało się, że ona w mailu napisała bardzo długi donos na mnie chyba ze wszystkim, co możliwe: dałam jej do poprawy, ale chyba nie poprawiła, a jeśli już, to nie od razu. Tutaj popełniła błąd, a w innym miejscu też. Ona ma takie doświadczenie, a tutaj taki błąd popełniła!... itp. itd. Ale dla mnie na co dzień przemiła i przesympatyczna. Cóż, to Polska właśnie. Mogła chociaż nie udawać, że mnie lubi, skoro już pisała na mnie donosy, bo to naprawdę cywilizacja, nasze zasady - czyli właściwie jaka ta cywilizacja jest i jakie są jej zasady? Zasada egoizmu? Zasada prześladowania każdego, kto chociaż trochę odróżnia się od ogółu? Zasada narzucania kobiecie, że ma urodzić chore dziecko, bo tak i już? Zasada narzucania wszystkim, że mają się zrzucać na Kościół nawet, jeśli go nie popierają? To są te zasady tzw. "naszej" cywilizacji? Trochę smutne te "ich" zasady. Piszę "ich", bo na pewno nie są one moje. Kategorie: Kultura | Autor: | Data: 12 listopada 2012, 20:55 | 2 komentarze Nastała nowa, świecka tradycja. Banda idiotów co roku powoduje, że sformułowania takie jak patriotyzm, marsz, czy duma narodowa kojarzą się z zamieszkami, chuligaństwem, mordobiciem oraz uzurpowaniem sobie prawa do bycia „prawdziwym Polakiem”. Nie mam nic przeciwko przeróżnym marszom z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. Jeśli ktoś chce pokazać że jest dumny z bycia Polakiem, to uważam marsz za bardzo dobry na to sposób. Sam też wziąłbym w nim udział, gdybym miał pewność, że nie dostanę w ryj z płyty chodnikowej albo policyjnej pałki. Prawda jest taka, że idioci są zarówno wśród tych którzy maszerują, jak i tych, którzy mają pilnować bezpieczeństwa podczas owego pochodu. Dlaczego więc obie strony nie zrobią porządku w swoich szeregach? Z powodu pobłażliwości dla degeneratów wśród swoich i pogardy dla „przeciwników”. I jedni i drudzy myśląc o 11 listopada, szykują się nie na przemarsz ulicami, ale na napierdalanie każdego kto się nawinie. W ten sposób policjant-kretyn sprawia, że uczestnicy marszu nie szanują całej Policji, zaś pierwotniak który wyciera sobie tępą mordę biało-czerwoną flagą powoduje, że ludzie tak a nie inaczej widzą marsz. „Pamiętaj, że wartość ma nie to, co ty mówisz, ale to jak się to odbija w mózgu słuchającego” Oczywiście media wcale nie są bez winy. Po poniekąd niespodziewanym widowisku, które nam zaserwowano w zeszłym roku, podczas tegorocznych obchodów niejeden widz zaopatrzył się dzień wcześniej w popcorn (wiadomo, w święto sklepy zamknięte) i z wypiekami na twarzy oczekiwał rozpoczęcia marszu. Kto dramatyczniej przedstawi sytuację, która stacja będzie miała więcej pobitych reporterów, wreszcie czy większy udział w rynku będzie miał ten, komu spalą wóz transmisyjny, czy ten kto powie, że „na marszu faszyści biją lewicowych demonstrantów”. Właśnie, idea organizowania kontrmanifestacji dla LEGALNEGO marszu jest po prostu podważaniem legalności decyzji władz. Jeśli środowiska lewicowe chcą mieć własny marsz, to jak najbardziej mają do niego prawo, ale niech nie wpierdalają się między uczestników Marszu Niepodległości. Chociaż wiem, że na pokojowe współistnienie obu manifestacji nie ma szans. Każda ze stron naprawdę wierzy, że walczy z „siłami chcącymi zniszczyć Polskę”. „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić” Swój udział mają w tym też politycy. To oni dokonują kolejnego rozbioru Polski, jednak o wiele groźniejszego, bo zawłaszczają nie terytorium a obywateli. Były premier pitoli coś o „autentycznych patriotach” (nowomowa jak sprzed lat), a obecny najważniejsze państwowe święto spędza za granicą. O płotkach nie wspomnę, bo oni od lat przyczepiają się do któregoś z przemarszów. Rzecz jasna tylko po to, żeby poprawić swoje własne notowania. A debile (nie mówię o wszystkich, tak po lewej, jak i po prawej stronie maszerują też inteligentni ludzie) chłoną gówno z ich ust. Cóż, miliardy much nie mogą się mylić. Jedynie Prezydent postanowił zrobić coś w duchu „święta wszystkich Polaków” i zebrał na swoim marszu ludzi reprezentujących różne środowiska. Co prawda sukcesu wielkiego nie było, bo wszyscy brandzlują się nad zamieszkami, ale zobaczymy w przyszłym roku. Niepokoić może jednak mnogość marszów – w tym roku w stolicy było ich 12. Podejrzewam, że z każdym kolejnym Świętem ta liczba będzie wzrastać. Jeśli kiedyś każda opcja pomaszeruje w swoją stronę, to z niepodległości nie będzie się komu cieszyć. Tytuł oraz śródtytuły są oczywiście cytatami z Marszałka Józefa Piłsudskiego. „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” – te słowa marszałka Józefa Piłsudskiego tracą ostatnio na znaczeniu. Nie to, by naród polski jakiś gorszy się robił. To ludzie dochodzą do wniosku, że warto wyłamać się z tego powiedzenia. Owszem, zawsze zdarzają się wyjątki (gdy kończyłem pisać ten tekst wyszła afera z Piotrem Kuryło:(), ale wśród bliższych i dalszych znajomych coraz częściej obserwuję chęć do tego, by robić dobro. Bo dobro jest wszędzie takie samo, choć ma wiele postaci. Bez względu na boga, religię, kolor skóry, partię polityczną i gust muzyczny. Pomagając innym, sprawiając, by żyło im się lepiej, czynimy dobro. Proste, nie? Dobro ma tyle imion, ile tylko pomieści nasza wyobraźnia. Niekoniecznie trzeba zaraz leczyć bezdomnych czy wpłacać pół pensji na fundację (ale można!). Zacząć można od prostych gestów. Uśmiechajcie się bezinteresownie do ludzi, prawcie im komplementy (koleżanki z pracy to uwielbiają!), bądźcie mili i szanujcie ich. Tak samo szanujcie pracę lekarza, który operuje na otwartym sercu, jak pani sprzątającej biuro gdy robicie nadgodziny. Bądźcie mili dla tych, z którymi jedziecie windą, z którymi stoicie w korku i tych, z którymi ścigacie się na zawodach. A nawet dla chamidła, które wymusza pierwszeństwo na drodze. Jak dziesięć osób będzie dla niego miłych, to facet zrozumie, że bycie chamem jest niefajne. Marcin rozpropagował wśród triathlończyków podejście, że dobro powraca, powstała nawet specjalna grupa dyskusyjna. Okazało się, że ludzie chcą rozmawiać o tym, co można zrobić dla innych i robić to. Tu czy tam otworzyłem usta, opowiadając na przykład paru znajomym historię jednej z koleżanek, która swój urlop poświęciła na wolontariat. I od innej osoby usłyszałem, że też by tak chciała. Że rozgląda się u siebie, komu można by pomóc, bo chciałaby robić coś dla innych, a nie tylko dla siebie. Łapiecie o co mi chodzi? Działanie jednej osoby zainspirowało inną, zupełnie jej obcą! Totalny odjazd. Dobro rozmnaża się na wszystkie możliwe sposoby. Przez pączkowanie, podział plechy, a nawet przez zarodniki. Tylko ktoś musi zacząć. I właśnie w grupie #dopropowraca znalazł się jeden taki. Inny Marcin (co za imię!) wymyślił, że przy okazji triathlonu w Przechlewie, obdarujemy sprzętem sportowym niedaleki dom dziecka w Człuchowie. Marcin skontaktował się z szefostwem placówki i okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę! Potrzebne jest dosłownie wszystko: koszulki, czepki, okularki pływackie, opaski, buffki, ubrania i praktycznie każdy inny sprzęt sportowy. Powstała sieć tak zwanych koordynatorów koszulkowo-czepkowych (KK-Cz) w poszczególnych miastach i osoby te zbierają sprzęt na swoim terenie. To co, pomożecie? Pamiętacie Wielki Wyścig dla Bartka? Zebraliśmy wtedy furę kasy, teraz jest jeszcze łatwiej, bo nie chodzi o pieniądze, więc naprawdę na Was liczę:) Zbieramy nieużywany (lub użyty raz, np. czepek na zawodach) sprzęt sportowy. Ja od kilku miesięcy nie rozpakowuję koszulek z zawodów, mam ich już całą torbę (z Sierakowa, też nieużywana:)), może robicie podobnie? A może macie jakiś sprzęt, który kupiliście/dostaliście i Wam z jakichś względów nie pasuje? Nie chodzi o to, by wyzbyć się z domu śmieci czy zniszczonych rzeczy. Oddawajcie coś, co sami moglibyście przyjąć. Rzućcie okiem do sportowej szafy, zobaczcie co tam macie i dajcie mi znać. Może być w komentarzu, może być mailem (znajdziecie go TUTAJ), może być na FB (kliku-kliku). Napiszcie co macie i w jakim mieście, a ja spiknę Was z odpowiednim koordynatorem, OK? Zbiórkę kończymy 15 sierpnia, więc rach-ciach! I nie bójcie się, że sprzętu będzie za dużo. Jak mówi sam pomysłodawca: Jak bedzie tir to znajdziemy kolejnych 10 domów dziecka, zadzwonimy i wyślemy/zawieziemy!:) dziwnie się czuję... im dłuzej jestm sama... ptysiek późno z roboty wraca, a wieczory długie... tym częściej myślę o "madzi" nie odzywa sie czesto.. ostatnio wogóle.. wiem zapier jak nie wiem co, no i zycie mu sie układa... chce go jeszcze zobaczyc... wczoraj wysłałam mu prezent.... ale tak mam wszyscy moi przyjaciela maja coś po mnie .. płyty książki, koszulki... i inne duperelki.... dla mnie to raczejnaturalne nie wiem jak on to odbierze.. zreszta wiem że może i znajomość przetrwa ale raczej będą to tylko życzenia na nowy rok... tyle... szkoda mi tego wszysktiego... k.... tęsknię.... jakby tylko ktoś znalazł eliksir. w sumie to mnie pociesza że nie spędziłam z nim tyle czasu by sie zakochać.. pokochać.. czy jakoś tak... stara dupa ze mnie a nadal jak dziecko!